facebook

Światowid

Ważne

Zajęcia - zmiany

mały kompozytor
taniec arabski

zajęcia plastyczne
Hanny Zawadzkiej-Woźniak

Zobacz szczegóły
 
Regulamin zajęć w ODT Światowid


UWAGA! Nowy regulamin!

Więcej …
 
URBANCARD Premium

20% zniżki na wybrane usługi

Więcej …
 
OK System już jest

Więcej …
 

Kalendarz Imprez

 «   Grudzień 2022   »

PWśCPSN
   1  2  3  4
  5  6  7  8  91011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
Julianna Walker Willis Technology




Partnerzy

  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
Baśniowy festiwal zakończony! PDF Drukuj Email

 

Gala Festiwalu Bajkopisarzy Piernikowa Chata w Światowidzie to prawdziwe święto baśni!. Tegoroczna dziesiątka baśniowych opowieści wyłoniona została ze 147 konkursowych prac. By ich wysłuchać, na widowni zasiadły reprezentacje 9 wrocławskich i podwrocławskich szkół.

Uczestnicy konkursu odebrali najpierw gratulacje, dyplomy i nagrody za znalezienie się w półfinale. To właśnie ich teksty zostały docenione przez jurorki i wybrane do zaprezentowania na scenie.

Na pamiątkowym zdjęciu naszych bajkopisarzy nie mogło zabraknąć gości Piernikowej Chaty, Kazia Spoonge, i jego mamy Anny Makowskiej Kowalczyk, aktorki Wrocławskiego Teatru Lalek.

Kaziu, który na co dzień mieszka w Teatrze Lalek, bardzo ucieszył się, że dzieci w swoich pakietach prezentowych znalazły także zaproszenia na spektakle w jego teatrze. Na Piernikowej Chacie rezolutny sześciolatek bardzo interesował się samym konkursem i baśniowymi opowieściami, wywołując na widowni salwy śmiechu.

Gdy Kaziu zaczarował naszą dziecięcą publiczność w zespół jurorski nareszcie mogliśmy ruszać z drugim etapem konkursu.

Najciekawsze opowieści wybierały nie tylko dzieci, ale i jurorki: Halina Czyżewska (instruktor teatralny), Zofia Stanecka (autorka książek dla dzieci i młodzieży, przewodnicząca jury) oraz Julia Skorupska (aktorka młodzieżowego Teatru Coś Więcej).

Każdą baśniową opowieść poprzedzała odegrana scenka w wykonaniu Teatru Coś Więcej, stanowiąca zapowiedź.

Jako pierwsza wystąpiła Kasia Osuch (kl. 6B SP nr 68 we Wrocławiu). Jej opowieść zatytułowana „Fochciuszek” była interpretacją znanej baśni o Kopciuszku. Kasia zabawnie poprzestawiała znane wątki, czyniąc z głównej bohaterki prawdziwą kapryśnicę!

Nic dziwnego, że wróżka (która oczywiście w końcu się pojawiła) musiała użyć zupełnie innego ratunku, niż w klasycznej baśni. - Ty się lepiej zastanów nad sobą dziewczyno, bo jak magię kocham umrzesz jako samotna, zrzędliwa singielka! - powiedziała dziewczynie. A ponieważ wiadomo, że to co mówią wróżki, zawsze się spełnia, więc Fochciuszek musiał się trochę natrudzić, by się zmienić i spotkać swego księcia!

Bardzo zabawną historię opowiedział Krystian Wertka (kl. 4A SP nr 34 we Wrocławiu, „Nie-księżniczka na ziarnku grochu”). Stworzony przez niego bohater, książę Leopold, głowił się nad znalezieniem żony, ale wszystkie kandydatki okazywały się być nieodpowiednie. Krystian bardzo śmiesznie przedstawiał słuchaczom poszczególne dziewczyny, które a to były tak delikatne, że bały się myć twarz zwykłą wodą, a to tak inteligentne, że nie mogły rozstać się ze swoim telefonem, a to tak gadatliwe, że władca nabawił się zapalenia uszu! Całe szczęście, że mądry książę dobrze wiedział kogo szuka!

Akcja kolejnej historii rozgrywała się w magicznej Galapuncji. Krzyś Ciapa (kl. 4B SP nr 47, „Opuncja z Galapuncji”) tajemniczo opowiadał jak wyrosła w tej krainie niezwykła Opuncja - olbrzymia roślina, która obsypała się urodziwym kwiatem i wydała słodkie aromatyczne owoce. Ale mieszkańcy tej krainy, dotąd zgodni, zaczęli się kłócić i walczyć ze sobą o jej dary. Na szczęście, dzięki czarodziejowi, mieli też okazję nauczyć się, że kiedy spotyka nas w życiu prawdziwe szczęście, trzeba umieć je dostrzec i o nie dbać!

Amelia Maj (kl. 5A SP nr 20, „Groszka”) przedstawiła nam własną wersję baśni "Księżniczka na ziarnku grochu". Okazało się w tej opowieści, że Aurelia, dziewczyna przygarnięta przez królową do pałacu w pewien zimny i deszczowy wieczór, przeżyła na zamku niezwykłą przygodę podszytą podstępem i dekonspiracją! Królowa, w poszukiwaniu prawdziwej, delikatnej księżniczki, żony dla swojego syna, jak zawsze do posłania przybyłych na zamek dziewcząt wkładała ziarno grochu. Tym razem, o czym królowa nie wiedziała,  pan Groszek miał katar i w testowaniu kandydatek na synową zastępowała go pani Groszka. Wynikły z tego zabawne okoliczności, ale wszystko zakończyło się szczęśliwie!

Uroczą „Baśń o różowym Kapciuszku” przedstawił Łukasz Kozioł (kl. 4A SP nr 107). Historia ta rozgrywała się w miasteczku Pantofelki. Oto w sklepie Trampkowo, który prowadziła pani Irenka, stał na półce pewien różowy Kapciuszek bez pary. Kalosze i kozaki dokuczały mu z tego powodu, więc czuł się bardzo samotny. Nawet pójście na bal niewiele zmieniło w jego życiu, bo Bucikowa Wróżka wyczarowała mu partnera niestety tylko na chwilę, a Kapciuszek szukał swojej prawdziwej pary. Łukasz ciekawie opowiadał (i pokazywał), co się wydarzyło, gdy Kapciuszek spotkał w sklepie pewien czarny Trzewik. To dopiero była historia z happy endem!


Po pięciu konkursowych opowieściach przyszedł czas na na chwilę przerwy i łakocie od Piernikowej Chaty . Wszyscy łasowali aż miło! Laughing

A tuż po przerwie Olek Podgórski (kl. 6b SP w Kamieńcu Wrocławskim) wciągnął nas w przygodową historię o „Tomciu - tajnym agencie”, którą wymyślił inspirując się znaną baśnią Tomcio Paluch. W opowieści Olka Tomcio z mikrego wzrostu potrafił uczynić swój główny atut, a dzięki sprytowi i odwadze stał się super agentem amerykańskiego prezydenta!

Opowieść „Ostatnia przystań” Poli Góreckiej (kl. 6m OSM I stopnia nr 2) przenosiła do dalekiej przyszłości na wahadłowiec "Drago 7". Na tym kosmicznym statku schronienie znaleźli ocaleni po zagładzie Ziemi ludzie. Mieszkańcy rozlokowani tu byli na kilkunastu poziomach, na tych najniższych żyli najbiedniejsi, w tym pewna dziewczyna, której los przypominał bardzo los Kopciuszka. Dziewczyna oczywiście otrzymała swoją szansę od losu - zaproszenie na bal, a panujący książę odnalazł w końcu swoją wybrankę, korzystając z najnowszych technologii - badając odciski palców!

Kolejna opowieść, w wykonaniu Bartosza Hołyńskiego (kl. 6D SP 72), była z założenia antybaśnią wykorzystującą motywy z „Kopciuszka”. Bartek sprytnie połączył różne inspiracje literacko - filmowe, a jego historia skrzyła się poczuciem humoru i zaskakującymi sytuacjami. Ha! Pannę Kopciuszek poszukiwał słynny detektyw Herkules Poirot, a jego śledztwo doprowadziło do zdobycia niezbitych dowodów, w których ważną rolę odegrały charakterystyczne... haluksy. Laughing Cóż, w tej komedii omyłek Kopciuszkiem-Felą okazał się... Felek!

Wiktoria Bartoszewicz (kl. 6c SP w Długołęce) opowiedziała baśń „Kopciuszek na ziarnku grochu”. Tu Kopciuszek tak jak w klasycznej baśni był zaradną dziewczyną dbającą o dom. Książę, zanim wyruszył w podróż, by ją odnaleźć, najpierw zdał się na kandydatki, których szukała mu królewska matka za pomocą prasowego anonsu. Moment, gdy królowa dzwoni do redakcji należał do najzabawniejszych fragmentów opowieści Weroniki!

Ostatni w konkursie wystąpił Grzegorz Ciapa ( kl. 5B SP nr 47), opowiadając wzruszającą historię „Brat i siostra”. Tytułowym rodzeństwem byli Dzień i Noc, dzieci Słońca i Księżyca. Rodzice mieli ze swoimi niezwykłymi dziećmi dużo kłopotów - Dzień i Noc wiecznie się kłócili, walczyli ze sobą o to, kto jest ważniejszy. Musieli się więc rozstać! Dopiero gdy okazało się, że Noc została porwana przez smoka, Dzień wyruszył jej na ratunek. Wszystko skończyło się dobrze, ale rodzeństwo do tej pory spotyka się bardzo rzadko. Czy wiecie kiedy? Grzegorz to świetnie wymyślił - Dzień i Noc spotykają się, gdy na niebie my obserwujemy zorzę polarną ;-).

Po tylu pięknych historiach publiczności trudno było wyrwać się z zasłuchania, ale już  czekały kolejne atrakcje!

Zespoły jurorskie każdej szkoły wybierały w plebiscycie publiczności po trzy opowieści. Głosy były wrzucane do ustawionych na scenie urn Nie można było głosować na swoich reprezentantów!

Zaraz po głosowaniu scenę zajął Kazio Spoonge (oraz Anna Makowska-Kowalczyk), angażując dzieci swoim zabawnym show!

Tymczasem tuż obok, w sąsiedniej sali, trwała narada jurorek, sprawdzanie notatek, czynionych podczas występów, jak i przyznawanej punktacji. Który  z bajarzy opowiadał najciekawiej?

Głosy od publiczności skrupulatnie liczyły dziewczyny z teatralnej grupy "Coś Więcej".

I już za chwilę będzie wszystko jasne! Niepotrzebne jest tu śledztwo niezrównanego Herkulesa Poirota Laughing, bo jurorki mają werdykt! Ogłosi go przewodnicząca jury pani Zofia Stanecka (druga z prawej).

Oto Bajarze wybrani przez jury ekspertów (od prawej): Kasia Osuch, Krystian Wertka i Bartosz Hołyński.

A tu już wszyscy w komplecie. Kasia Osuch zyskała uznanie także u publiczności, która do grona Bajarzy Piernikowej Chaty 2016 włączyła również Łukasza Kozioła (stoi obok Kazia Spongee) i Grzegorza Ciapę (pierwszy z lewej). Na pamiątkowym zdjęciu nie mogło zabraknąć jurorek!

Kolejny festiwalowy dzień na Piernikowej Chacie przyniósł naszym bajkopisarzom nową porcję łakoci...

oraz twórcze spotkanie z Zofią Stanecką. Był to także czas na rozmowy o tym, dlaczego ludzie piszą książki. Z podglądniętych ściąg, powstałych na warsztatach, wynika, że książki ludzie piszą z wielu powodów - np po to, by podzielić się swoją wiedzą, uciec od rzeczywistości, by mieć okazję używać swojej wyobraźni, jak i poczuć się twórcą, bo pisarz nie tylko opisuje ale i stwarza literacką rzeczywistość. Wielką rolę w tym procesie odgrywają też emocje.

Rzecz jasna, że pani Zosia uchyliła przed dziećmi rąbek swojego pisarskiego warsztatu. Jak tworzymy postacie literackie, co się na nie składa, jaką funkcję one pełnią w konstruowanej przez nas historii?

Młodzież chłonęła wiedzę jak gąbka, tym bardziej, że wkrótce przyszedł czas na praktykę. Najpierw zostało ustalone, że akcja wspólnie pisanego opowiadania rozegra się podczas przyszłorocznej Piernikowej Chaty! Ale kim jest Zygfryd i Oktawia? Odpowiedź znajduje się w poniższym tekście pod wdzięcznym tytułem "Dobre serce złego wampira"

Na zakończenie mierzenia się z literaturą uczestnicy otrzymali książki Zofii Staneckiej z autografem!

A oto wspólnie stworzona historia, powstała podczas warsztatów:

Dobre serce złego wampira

W połowie marca 2017 roku we wrocławskim Ośrodku Działań Twórczych „Światowid” odbyła się dziesiąta edycja konkursu literackiego Piernikowa Chata. Na uroczystą galę zostali zaproszeni uczestnicy, ich rodziny i koledzy. Przy scenie zasiedli członkowie jury. Na zapleczu swój sprzęt przygotowywał oświetleniowiec Zygfryd Pijawka. Towarzyszyła mu mamusia Oktawia i wierny szczur Leopold. Nikt nie wiedział, że Zygfryd nie jest zwyczajnym oświetleniowcem. A jego mama nie jest zwyczajną staruszką. Oboje byli wampirami.

Syneczku, czy na pewno masz grube skarpetki? - szepnęła czule Oktawia. - Jesteś pewien, że cię nie przewieje.

Mamo, mam trzysta dziesięć lat. Umiem o siebie zadbać.

A czy umiesz też zadbać o nasz cudownie niecny plan?

Oczywiście! - Zygfryd tak się zirytował, że zaczęły mu się wysuwać zęby. - Zostaw mnie w spokoju, mamo. Wiesz, że kiedy się denerwuję, wszystko leci mi z rąk. Idź, usiądź na swoim miejscu, a ja już się wszystkim zajmę.

Oktawia niechętnie opuściła kulisy. Zygfryd zajął się ustawianiem światła. Do sali zaczęli wchodzić uczestnicy i goście. Pani Kasia, organizatorka konkursu, stanęła przy mikrofonie i przemówiła:

Czy wszystkie szkoły są obecne?

Zygfryd nakierował na nią reflektor. Kątem oka zauważył, że mamusia siedzi w pierwszym rzędzie za jury i dzierga na drutach nowe grube skarpety.

Na scenę wszedł pierwszy z finalistów. Zaczął opowiadać baśń pod tytułem „Dziewczynka bez zapałek”

Ale nuda – westchnął Rysiek, kumpel jednego z uczestników.

Mhm... - potwierdził siedzący obok niego Stasiek, przeżuwając popcorn.

Jak ja bym wyszedł na scenę, jurorzy od razu przyznali by mi pierwsze miejsce – ciągnął Rysiek.

To dlaczego nie wyjdziesz? - zdziwił się Stasiek. Rysiek spojrzał na niego z politowaniem.

Bo byłbym tak świetny, że cały konkurs przestałby mieć sens.

To co robimy? Skończył mi się popcorn.

Bo ja wiem... - Rysiek rozejrzał się w poszukiwaniu jakiejś rozrywki.

Ty, Stasiek, widzisz to co ja? - szepnął. - Tamten facet przy lampach ma szczura na ramieniu! Hej, szczurze! Podaj łapkę!

Chodź tu, mała pokrako – zawołał scenicznym szeptem Rysiek.

Siedząca przed nimi starsza pani odwróciła się, rzuciła mordercze spojrzenie i syknęła:

Bądźcie cicho ludzkie szczenięta.

Sama bądź cicho, babciu! - odgryzł się Stasiek.

Jak się jeszcze raz odezwiesz, nie ręczę za siebie! - W oczach staruszki zalśniła czerwień.

Tak? A co zrobisz? Urwiesz nam głowy? - roześmiał się Rysiek.

Nim machniesz ręką, wszystkie występy się skończą – zawtórował mu Stasiek.

Skończą się szybciej niż myślicie. - Kobieta zerwała się z miejsca zdumiewająco zwinnie i szybko. Na oczach zdziwionych chłopaków przemknęła do stojącego przy scenie oświetleniowca.

Syneczku, czas wprowadzić nasz plan w życie! - zawołała.

Teraz? - zdziwił się Zygfryd. - O co ci chodzi mamo? Przecież mieliśmy działać po przerwie.

Natychmiast zgaś światła! - w głosie Oktawii zabrzmiała stal. - Mamusi trzeba słuchać!

Szczur Leopold skinął łebkiem. O tak! On wiedział, kto tu rządzi. Zbiegł na podłogę i przegryzł kabel od reflektorów. Na sali zapanowała ciemność. Zgromadzeni zaczęli szeptać. Ktoś krzyknął. Ktoś inny zaczął przepychać się do wyjścia. Zygfryd i Oktawia nie zwracali na to uwagi, zbyt zajęci swoimi sprawami.

Nie możesz mi rozkazywać! - mówił Zygfryd.

Właśnie, że mogę. Ja mogę wszystko – odpowiedziała matka. - Zaraz wprowadzę w życie nasz plan. Wyssę i pożrę wszystkich uczestników tego żałosnego zgromadzenia.

O czym ty mówisz, mamo? Przecież mieliśmy ich tylko przestraszyć! - krzyknął Zygfryd.

Przestraszyć?! Chyba kpisz! Ja chcę zabijać! - syknęła wampirzyca i zniknęła w ciemnościach.

Zygfryd poczuł złość. Nie będzie dłużej grzecznym synkiem mamusi! Wbiegł na scenę i złapał za mikrofon.

Uważajcie! Na sali jest groźny wampir! - zawołał w ciemność.

W tym momencie ktoś zapalił światło. Zgromadzeni w sali ludzie zwrócili się w stronę sceny. A tam, na samym jej środku stał Zygfryd, w swoim najelegantszym garniturze.

Ehem... - odchrząknął. Czuł się dziwnie, ale też zdumiewająco przyjemnie, że wszyscy na niego patrzą. Nagle plan zniszczenia imprezy przestał się dla niego liczyć. Stanie na scenie było takie upajające!

Zebrani! Posłuchajcie mojej historii! - zawołał. - Urodziłem się ponad trzysta lat temu jako syn wampirki i człowieka.

O, zaczyna się robić ciekawie – skomentował Stasiek.

Nie wiem tylko, czy on nie jest za stary na uczestnika? - zdziwił się Rysiek.

Zygfryd wziął głęboki oddech i kontynuował:

Gdy byłem jeszcze chłopcem, dzieci w szkole naśmiewały się ze mnie. Miałem wtedy niewyrośnięte kły i krzywy zgryz. Dręczyli mnie tak bardzo, że już wtedy postanowiłem, że pewnego dnia zemszczę się na moich kolegach. Wiele lat zajęło mi dopracowywanie planu zemsty. Gdy do niego dojrzałem, moi dręczyciele już nie żyli. Wciąż jednak istnieli ich potomkowie. Czy wiecie, kim byli i co takiego zrobili? - Wampir zawiesił głos, a po sali przebiegł szmer zaciekawienia. - Założyli to właśnie miejsce: „Światowida”! - dokończył dramatycznym głosem. - Moim jedynym celem stało się więc zniszczenie ich dzieła. A jednak... Jestem też w części człowiekiem. Nie chciałem zabijać. Chciałem... Ach, teraz nie wiem już, czego chciałem. Wiem, czego chcę teraz. Występów! - Tu Zygfryd zastygł w efektownej pozie.

W ciszy, jaka zapadła po jego słowach rozległy się pojedyncze oklaski. To Rysiek i Stasiek bili brawo. Po chwili dołączyli do nich wszyscy pozostali. Cała sala grzmiała od oklasków. Zygfryd ukłonił się. Gdy znów się wyprostował, na jego bladej twarzy rozlewał się pełen szczęścia uśmiech, który odsłaniał lekko spiczaste zęby.

Od tego dnia Zygfryd został pracownikiem „Światowida”. Odpowiadał za organizowanie występów teatralnych. Leopold też polubił scenę i występował razem ze swoim panem. Nikt do końca nie wiedział, czy Zygfryd naprawdę jest wampirem, czy też tak dobrze go zagrał. Na pewno za to dziesiąta edycja konkursu Piernikowa Chata przeszła do historii Ośrodka.

A co stało się z Oktawią? Podobno po występach przed budynkiem pojawił się nie wiadomo skąd posąg staruszki ze skarpetami w ręku. Jeden z pracowników wniósł go do środka. Pewnie stoi w którymś z pokoi po dziś dzień.

IX Festiwal Bajkopisarzy Piernikowa Chata

Sponsorzy:

Wydawnictwo Warstwy, Wydawnictwo Literatura 
Wydawnictwo Foksal, Wrocławski Teatr Lalek

Jury I etap: Anna Krysiak, Julia Młyńska, Katarzyna Sipko

Jury II etap: Zofia Stanecka, Halina Czyżewska, Julia Skorupska

Warsztaty żywego słowa dla półfinalistów:
Patrycja Czyżewska-Soroko

Warsztaty Literackie
Zofia Stanecka

Gościnnie:
Zofia Stanecka, Teatr Coś Więcej
Kazio Spoonge i Anna Makowska Kowalczyk

18-19 marca 2016

 

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter

Zobacz koniecznie

Własnoręcznie i z polotem!

zajęcia rękodzieła artystycznego w piątek o 17.15
wejściówka 30 zł

Więcej …
 
Ze sztuką i poprzez sztukę

zapraszamy na film podsumowujący projekt

Więcej …
 
Nowe zajęcia

taniec na obcasach
zajęcia dla Pań!
zapisy i informacje 
tel: 504546926

 

 

 

 

Zaprzyjaźnione szkoły